Wydawać by się mogło, że kryzys gospodarczy jest już poza nami i nic nam już szczególnego nie grozi. Nic bardziej błędnego, nadal nad nami jak miecz damoklesa wisi groźba jego powrotu. Dlatego boimy się utraty pracy, pogorszenia sytuacji finansowej firmy, którą prowadzimy, a także zwykle po ludzku pogorszenia warunków życiowych, które i tak już nie są łatwe. Niestety też stale rośnie liczba bezrobotnych. Nie wszystkie przedsiębiorstwa radzą sobie z sytuacją, ograniczeniami oraz dopływem środków na prowadzenie firm. Przed kryzysem nie było takiego problemu bowiem kredyty na działalność gospodarczą były ogólnie dostepne. Mogli z nich korzystać przedsiębiorcy, którzy mieli już założone firmy oraz tacy, którzy dopiero rozkręcali własny biznes. Teraz jest już raczej nie do pomyślenia, aby banki przyznawały kredyty na działalność gospodarczą na dopiero powstającą firmę. Przedsiębiorcy oczywiście mogą się o takie kredyty starać, ale nie wcześniej niż po upływie roku od założenia firmy. Banki boją się po prostu ryzyka, bowiem firm upadających szybciej niż powstałych jest coraz więcej. Mimo to coraz więcej osób decyduje się na założenie własnego biznesu, zmusza ich zresztą do tego sytuacja jaka powstała na rynku pracy. Bezrobotni decydujący się na założenie firmy mogą liczyć na kredyty z urzędów pracy, a także na środki unijne, które wspierają  takie działania. Oczywiście łatwiej jest uzyskać środki z urzędu pracy niż z funduszy strukturalnych, bowiem inne są ograniczenia, inne warunki do spełnienia i inne wymogi. Ale po pieniądze z brukseli trzeba sięgać i wielu przedsiębiorcom to się udało. Dobrze napisany projekt daje gwarancję na pieniądze unijne. Trzeba tylko mieć wizję oraz dobrze ją uzasadnić.
- To prawda, dobrze napisany projekt to przynajmniej połowa sukcesu. Wiem coś o tym, ponieważ sam starałem się o taką pomoc. Wiem też, że na kredyty na działalność gospodarczą raczej w bankach nie mogłem liczyć, bowiem już kilkakrotnie bank odmówił mi takiego kredytowania. Zdecydowałem się spróbować zdobyć środki z kasy unijnej. Za pierwszy razem mi się nie udało i projekt mój został odrzucony. Nie zrezygnowałem jednak i na drugi rok spróbowałem ponownie. Tym razem zostałem zakwalifikowany do drugiej rundy i byłem już niema na sto procent pewnym, że tym razem się uda. I się udało. Dostałem pieniądze, mogłem rozwinąć biznes i po prostu działam – powiedział jeden z przedsiębiorców.
Przykład przedsiębiorcy, który nie zraził się porażką w pierwszym podejściu, jego drugie wskazuje na to, że o pieniądze na działalność gospodarczą warto walczyć. Jeżeli na banki nie możemy w tej chwili liczyć, to liczmy na unię.

Loading...

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.